Współpraca recenzencka

wtorek, 2 czerwca 2015

KIEDY CIĘ POZNAŁAM, Cecelia Ahern



Czytając książki Ceceli Ahern zawsze czuję się tak, jakbym spotykała dawno niewidzianą przyjaciółkę. :) Kropla nostalgii, ekscytacji i świeżości miesza się tu z całym morzem czegoś znanego i bezpiecznego. W przypadku najnowszej jej książki poczułam się nieco zdezorientowana, bo tytuł i okładka sugerowały jakiś ckliwy romans, który ewidentnie nie pasował mi do Ceceli Ahern. Szczerze mówiąc bałam się do samego końca… Czy słusznie? ;)

Jasmine ma 32 lata i właśnie straciła pracę.  Z dnia na dzień jej poczucie własnej wartości diametralnie spada. Czuje, że gdzieś się pogubiła, a perspektywa tzw. „ogrodniczego urlopu”  napawa ją lękiem i poczuciem niespełnienia. Choć ma ojca i siostrę , którą stara się chronić przed światem, czuje się ogromnie samotna. Jej jedyną rozrywką staje się praca w ogródku i podglądanie znienawidzonego sąsiada. To relacja z nim, choć burzliwa i pełna niedopowiedzeń, pozwala jej przetrwać ten rok . Z resztą, nie tylko jej… 

Bardzo chciałam, by ta książka Ceceli Ahern okazała się tak dobra jak poprzednie. Całe szczęście mogę już odetchnąć z ulgą - to jak zawsze pięknie napisana, mądra i klimatyczna powieść obyczajowa.:) Relacje jakie rodzą się  pomiędzy głównymi bohaterami są niezwykle subtelne i nieoczywiste. Ich zmienność i rozwój podkreślają następujące po sobie pory roku. Mimo tego, że akcja nie jest zbyt dynamiczna, z zapartym tchem śledziłam rodzącą się powili przyjaźń. Wcale nie miałam ochoty wychodzić z tego świata. 

Nikt tak cudownie nie potrafi dotykać mojej duszy, jak Cecelia Ahern. Jej powieści zawsze zapadają we mnie bardzo głęboko i mam wrażenie, że mówi właśnie do mnie. W Kiedy cię poznałam odnalazłam cząstkę siebie i mam nadzieję, że wam też się to uda. ;)

A na deser zostawiam wam cytat, który szczególnie zapadł w moje serce: 
Zawsze uważałam, że przyjmowanie wsparcia to utrata kontroli, ale musisz pozwolić komuś, żeby ci pomógł, musisz tego chcieć, dopiero wtedy ten cud ma szansę zaistnieć.

MOJA OCENA :  9/10

·         TYTUŁ ORYGINALNY : The Year I Met You
·         WYDAWNICTWO : Akurat
·         TŁUMACZENIE : Agata Kowalczyk
·         DATA WYDANIA : maj 2015
·         LICZBA STRON : 413
·         KOMU POLECAM : Wszystkim, którzy mają ochotę na mądrą i klimatyczną powieść obyczajową, taką bardzo życiową i nieprzesłodzoną.  

Za możliwość poznania tej pięknej historii dziękuję wydawnictwu Akurat oraz Business and Coulture.

Książkę dodaję do wyzwań: 

Kasia J.

46 komentarzy:

  1. Kolejne zachwyty na Ahern, a ja jeszcze nie poznałam jej twórczości. Muszę się rozejrzeć w bibliotece. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie:) ja zaczęłam od najbardziej znanej, czyli P.S. Kocham cię i tak ci polecam:)

      Usuń
  2. A mnie ta książka kompletnie się nie spodobała..;/ Nie rozumiem ani jednej strony z niej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to po prostu chodzi o sposób patrzenia na rzeczywistość;) Do jednych Cecelia trafia, do innych nie... albo to kwestia wieku i oczekiwań jakie ma się wobec książki. Ja jestem oczarowana i już;)

      Usuń
  3. Tej autorki czytałam tylko ,,Love, Rosie", którą uwielbiam. Koniecznie muszę poznać pozostałe dzieła Ahern :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest trochę inna niż "Love Rosie" ale klimat Ahern jest cały czas:)

      Usuń
  4. Muszę wreszcie zapoznać się z autorką

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja odłożyłam Ahern na później, bo zaczęła zbierać słabe noty. :-) Teraz chociaż wiem, że warto spędzić z nią wieczór. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że wieczór z tą książką będzie bardzo udany:) A co do słabych opinii, to najlepiej przekonać się osobiście, jak to z tą książką jest:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Cieszę się:)) To naprawdę świetna książka:)

      Usuń
  7. Mi książka również bardzo się podobała :))
    A na Warszawskich Targach Książek była właśnie Cecelia Ahern i podpisała mi mój egzemplarz :D
    Sama niedługo planuję zabrać się za książkę "Love, Rosie" tej autorki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam autograf z Targów właśnie w Love Rosie:)) Moja siostra wystała się w kolejce:))

      Usuń
  8. Faktycznie po okładce można by się spodziewać romansu, co już na starcie by mnie zniechęciło. Nieźle zachęcasz i gdybym nie przeczytała żadnej książki tej autorki, pewnie bym się skusiła, ale póki co jestem zdania, że pisze nie w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nic na siłę;) Ale cieszę się, że mam dar przekonywania, chociaż taki malutki;)

      Usuń
  9. Ach, tak dobra recenzja!
    No koniecznie trzeba poznać :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo trafne to pierwsze zdanie recenzji, bardzo. Też mam dokładnie takie odczucia przy sięganiu po powieści Ahern. :) Kilka ostatnich podobało mi się mniej, jednak ta całkowicie spełniła moje oczekiwania - była ciepła i klimatyczna, lekka i zabawna, a jednocześnie mądra. Super. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie przyjemne uczucie, gdy zanurza się w świecie książek Ahern, prawda?:) Cieszę się, że mamy takie samo zdanie:))

      Usuń
  11. Wspaniała, cudowna powieść. Uwielbiam ją!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki i coraz bardziej tego żałuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić ten stan:))

      Usuń
  13. Ech, ja należę do tej grupki osób, które jeszcze nie znają twórczości tej pani ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książki autorki uwielbiam ,więc i tę mam w planach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pewnie nawet nie muszę cię namawiać na tę książkę:)

      Usuń
  15. Mam w planach, bo lubię książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jescze nie miałam okazji zapoznac się z twórczością tej autorki, ale na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedawno czytałam na innym blogu mega negatywną recenzję tej książki, dlatego nie jestem jakoś zainteresowana tą pozycją, tym bardziej, że ''Love Rosie'' nie przypadło mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją czytałam, ale mam całkowicie inne odczucia.
      Jednak skoro już raz ci z tą autorką nie wyszło, to chyba masz rację, nie ma co się zmuszać;)

      Usuń
  18. Genialna książka i tak jak napisałaś, bardzo klimatyczna. Uwielbiam twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też:) Jak do tej pory, jeszcze nigdy się nie zawiodłam na jej książkach. Dzisiaj się dowiedziałam, że w marcu w UK ma wyjść książka jej autorstwa w klimatach New Adult . Ciekawe... :)

      Usuń
  19. Też mnie trochę przeraża ta okładka. Paskudnie słodka i mdląca. Wygoogluj sobie oryginalną okładkę - zdecydowanie lepsza i przyjemniejsza dla oka. A książka czekała na mnie na półce i przez zupełną pomyłkę ją komuś sprzedałam... Co za głupota :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to pech, bo to naprawdę świetna historia. Może jeszcze kiedyś na nią trafisz. A oryginalne okładki zazwyczaj są bardziej trafione;)

      Usuń
  20. Kocham Ahern, za jej mądrośc i nienamolne umoralnianie. I za te dobitne komentarze dotyczące rzeczywistości. I za lekkość pisania. I za ciekawą narrację. I za poruszanie niebanalnych tematów. Za wszystko ;) I cieszę się, że książka Ci się podobała, choć akurat nie ta jest najlepszą pozycją autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, to nienamolne umoralnianie idealnie do niej pasuje, nie wiedziałam jak to ująć;) I masz rację, są lepsze jej książki, ale ta ma swój urok.

      Usuń
  21. Ostatnio lekko się zawiodłam na książkach p. Ahern, może za jakiś czas spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, nic na siłę;) Może za jakiś czas zatęsknisz za jej stylem:)

      Usuń
  22. widziałam to na LC u Ciebie i chyba mnie zachęciłaś :) Póki co kontynuuję trylogię o Madeline z Malowniczego ;))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak do tej pory, czytałam tylko jedną książkę tej pisarki, a była to "Love, Rosie" i choć nie było to w pełni satysfakcjonujące spotkanie, to mam misję, udowodnić sobie, że Ahern potrafi trafić także do mnie i mojego serca. Więc będę czytać jej książki, aż któraś mnie nie zachwyci. :) "Kiedy cię poznałam" wygląda szalenie ciekawie i wiem, że wielu sobie ją chwali, a teraz także ty, więc podejrzewam, że prędzej czy później, wyląduje w moich rękach. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Love, Rosie jest taką raczej nietypową książką w twórczości Ahern, więc proponuję ci spróbować jeszcze z jakimś innym tytułem. A jeśli chodzi o Kiedy cię poznałam, to ma ona wszystko, co uwielbiam u Ahern - klimat, ciepło i mądrość. Mam nadzieję, że ci się spodoba:)

      Usuń
  24. Okładka mnie zmyliła, ale mimo to jestem szczęśliwa, że mogłam ją przeczytać :)
    dodaję do obserwowanych,
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)