Współpraca recenzencka

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

DOSKONAŁA, Cecelia Ahern


Są pisarze, którzy specjalizują się w konkretnych gatunkach literackich. Piszą kryminały lub powieści obyczajowe dla kobiet, ale… nie Cecelia Ahern. ;) Po przeczytaniu Doskonałej, jestem prawie pewna, że ta autorka potrafi napisać wszystko i zawsze będzie to świetnej jakości. 

Skaza, czyli pierwszy tom tej serii, był dla mnie ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. Do tej pory Cecelia Ahern kojarzyła mi się z powieściami obyczajowymi, takimi mądrymi, pełnymi ciepła i uczuć. Aż tu nagle dostaję postapokaliptyczną opowieść teoretycznie dla młodzieży. ;) Piszę ‘teoretycznie’, bo moim zdaniem, jest tak świetnie skonstruowana, zmuszająca do refleksji, że zaciekawi nie tylko młodego czytelnika. 

Doskonała jest kontynuacją losów Celestine, która żyje w świecie, w którym za błędy moralne oznacza się obywateli tzw. skazami wypalanymi na ciele. Napiętnowana dziewczyna próbuje walczyć z chorym systemem, sędzią, który za wszelką cenę dąży do doskonałości. Oczywiście, jak to w tego typu książkach bywa, mamy tu trójkąt miłosny, ale jest on jednak taki nienachlany. Wątek miłosny jest naprawdę delikatny, autorka nie skupiła się na romantycznych aspektach, a bardziej na związkach międzyludzkich, wymagających relacjach. Wyniosła te elementy powieści na inny poziom. Ale w sumie nie ma się co dziwić, to przecież Cecelia Ahern, a ona jest specjalistką od zaglądania w ludzkie dusze. :)

Dawno już żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu emocji, co Doskonała. Ta część jest zdecydowanie bardziej dynamiczna niż Skaza, więcej się tu dzieje, a wydarzenia są bardziej dramatyczne. Nie przeszkadza to jednak refleksyjności, bo ta książka ogromnie mąci w głowie. Świat stworzony przez Cecelię Ahern, mimo że wymyślony, przeraża swoją realnością. Każdy z nas podświadomie dąży do perfekcji, chcemy być idealni, mieć idealne domy, idealne rodziny i otaczać się idealnymi ludźmi. Każda inność jest wyśmiewana, wytykana palcami i izolowana. To prowadzi do absurdalnych sytuacji, oskarżeń, bólu i cierpienia ludzi, co w swoim nieco przerysowanym, ale nadal realnym świecie ukazała Cecelia Ahern. Jestem pod wrażeniem, jak mądra jest to kobieta i jestem ciekawa, czym jeszcze mnie zaskoczy. 

A jeśli nie czytaliście Skazy, czyli pierwszej części tej serii, zapraszam was serdecznie do zerknięcia na mój tekst o pięciu powodach, dla których warto przeczytać tę książkę, który znajdziecie TUTAJ




MOJA OCENA: 910

WYDAWNICTWO: Akurat
TOM: 2
TYTUŁ ORYGINALNY: Perfect
LICZBA STRON: 479

Pozdrawiam
Kasia J.

środa, 9 sierpnia 2017

McDUSIA, Małgorzata Musierowicz



Jak cudownie czasami znowu poczuć się dzieckiem. ;) Powrót do Jeżycjady był dla mnie niezwykłą, sentymentalną podróżą do czasów, gdy wakacje spędzałam u dziadków na wsi, a największym problemem była trójka z matematyki. Uwielbiałam wtedy tę serię i mimo upływu lat, nic się w tej kwestii nie zmieniło. :)

Choć nie czytałam całej Jeżycjady i z pewnością ominęłam kilka tomów, nie przeszkodziło mi to w rozeznaniu się w fabule i rodzinnych koligacjach. Jeżycjada, to taka swoista saga rodzinna pełna humoru i miłości do książek. W 19 tomie spotkałam bohaterów, których znałam z dużo młodszych wersji, a teraz mają już swoje dzieci a nawet i wnuki. No cóż, wszyscy się starzejemy. ;) Gabrysia Borejko właśnie wydaje za mąż swoją córkę Laurę, zwaną Tygryskiem, a wszystko odbywa się w śnieżnej atmosferze Bożego Narodzenia. Nie zabrakło oczywiści zabawnych zbiegów okoliczności, nostalgicznych wspomnień i pięknej miłości – tej dojrzałej, ale też nieśmiało kiełkującej.   

McDusia była dla mnie spotkaniem z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Uwielbienie dla tej serii z pewnością z biegiem czasu we mnie nie wygasło i cieszę się, że mimo zabieganej dorosłości, pozostało we mnie jeszcze tyle z dziecka. ;) . Ta część  wpadła w moje ręce przez zupełny przypadek, mam tylko nadzieję, że całkiem niedługo natknę się gdzieś na kolejne, bo mam na nie wielką ochotę. :)



WYDAWNICTWO: Akapit Press
ROK WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 292
TOM: 19

Pozdrawiam
Kasia J.

wtorek, 1 sierpnia 2017

MELODIA ZAPOMNIANYCH MIŁOŚĆI, Dorota Gąsiorowska



Lubię dzięki książkom odkrywać nowe miejsca, poznawać nieznane dotąd kraje, ogromne metropolie, ale też małe, urokliwe miasteczka. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że jeszcze bardziej przyjemnie jest, gdy akcja książki rozgrywa się w miejscu, które dobrze znam, wśród uliczek, które przemierzałam już nie raz. To niesamowite uczucie zapewniła mi Dorota Gąsiorowska w swojej najnowszej książce, zabierając mnie na cudowną, nostalgiczną wycieczkę do Kazimierza Dolnego nad Wisłą. :)

Bianka, główna bohaterka Melodii zapominanych miłości, jest skrzypaczką. Na co dzień pracuje w szkole muzycznej, jednak, gdy na jej małą rodzinę spadają nieszczęścia i zaczyna brakować pieniędzy, kobieta postanawia przyjąć dość kontrowersyjną propozycję pracy. Na skutek tej decyzji, Bianka na dwa miesiące przenosi się do mrocznej willi w Kazimierzu Dolnym, a jej obowiązki są bliżej nieokreślone. Wiemy tylko, że dotyczą muzyki i pewnego niewidomego młodzieńca. Do Kazimierza Bianka zabiera ze sobą owiane rodzinną tajemnicą skrzypce swojej babki Walentyny, dzięki którym  odkryje przeszłość o swojej rodzinie i uwrażliwi jedno zgorzkniałe serce. 


Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej to pełna ciepła i mądrości historia, która pokazuje, jak decyzje naszych przodków wpływają na kolejne pokolenia. Autorka wykreowała niezwykle wyrazistych  bohaterów, którzy nie są szablonowi. Mistrzostwem jest dla mnie postać Serafiny, która niesamowicie przypomina mi babcię mojego narzeczonego. ;) Wątek miłosny, choć jest tu obecny dość silnie, to jednak nie dominuje nad całością. Początkowo akcja skupia się głównie na tajemnicach z przeszłości, a wątek romantyczny rozwija się niemal niezauważalnie, by wybuchnąć swym czarem w finale powieści. 

Niewątpliwie, jednym z bohaterów staje się tu Kazimierz Dolny i jego okolice. To urokliwe miasteczko przemierzamy wraz  z Bianką, odkrywamy jego czar i dajemy się porwać tej niesamowitej atmosferze plątaniny przeszłości i współczesności. Zapach ziół, drożdżowe koguty,  zamek, magiczne uliczki, legendy o królu Kazimierzu Wielkim i wolno sunąca Wisła – to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat tego miasteczka, który idealnie oddała Dorota Gąsiorowska. 

Każdy, kto choć raz był w Kazimierzu Dolnym chce tam jeszcze wrócić. I tak samo jest Melodią zapomnianych miłości, powieści pełnej ciepła, mądrości i mrocznych tajemnic z przeszłości. 



MOJA OCENA:  8/10

WYDAWNICTWO: Znak Między Słowami
ROK WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 463

Pozdrawiam
Kasia J.


sobota, 22 lipca 2017

ŚWIAT DLA CIEBIE ZROBIŁEM - Zośka Papużanka



Moja Droga,
Przepraszam, że już tak dawno nie pisałam, ale codzienność zabiera mi coraz więcej czasu. Wszyscy gdzieś biegną i nawet nie widzą, że pędzą obok siebie, tak są skupieni na własnym celu. A na koniec okazuje się, że zostają sami, bo tak naprawdę w życiu liczy się miłość i drugi człowiek. Tak, jak w tej książce Zośki Papużanki, którą ostatnio czytałam – Świat dla ciebie zrobiłem. To zaskakująco dobry zbiór opowiadań, aż sama jestem zdziwiona, że tak mnie oczarował, bo przecież wiesz, że zazwyczaj wolę dłuższe formy literackie. Tutaj jednak odniosłam wrażenie, że autorka wie o czym pisze, że kilkustronicowe opowiadanie, ubrane w proste słowa wystarczy, żeby przekazać mądrość niemal uniwersalną. 

Kilku zwyczajnych bohaterów, tak realnych, że miałam uczucie, że odbijam się w nich jak w lustrze. To nieco przerażające uczucie, uwierz mi, nikt nie ma ochoty oglądać swoich wad w takim powiększeniu, a jednak coś nas do tego ciągnie. Tobie też spodobałoby się to, że Zośka Papużanka niczego nie narzuca, nie sugeruje jak mamy myśleć, nie udziela odpowiedzi, mało tego, ona nawet nie stawia pytań, a powoduje taki efekt, że w głowie aż kłębi się od przemyśleń. Dzięki niej zrozumiałam coś, o czym przecież już bardzo dobrze wiedziałam, że człowiek nie może istnieć w pustce, bez kogoś bliskiego, ale jednocześnie otwierając się na drugiego człowieka, pozwala mu się ranić. Ból i cierpienie wpisane są w ten układ, bo nie umiemy być ze sobą, ale też i bez siebie. Spotykamy się tylko na obrzeżach naszych światów i to jest właśnie piękne. Chcemy być odkrywcami, tak jak bohaterowie opowiadania un tal Lucas, chcemy być sami, a jednocześnie razem. 

Koniecznie musisz przeczytać tę książkę. Jest niepozorna, choć przepięknie wydana, aż chce się ją wziąć do ręki i zajrzeć do środka. Czytanie jej powoduje ten przyjemny mętlik w głowie, podczas którego ma się tyle myśli, że chce się je łapać w pośpiechu i ubierać w słowa, by nie pouciekały i nie przepadły  gdzieś w czeluściach codzienności.

Pamiętasz jak czytałyśmy kiedyś wiersze Szymborskiej? To podobne uczucie, tylko podane za pomocą prozy, ale uwierz mi, Zośka Papużanka ma coś ze słynnej noblistki.Albo wiesz co, nie ufaj mi na słowo i choć przyjaźnimy się od lat, po prostu sama sprawdź jak dobra jest ta książka. Rzucam Ci wyzwanie? Przyjmiesz je? ;)
Twoja Kasia


P.S: Jak Wam się podoba, taka nietypowa recenzja? :)