Współpraca recenzencka

sobota, 27 stycznia 2018

MOON JURNAL, Sandy Sitron



Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego w czasie pełni nie możecie spać albo, czy dziś jest dobry dzień na podjęcie nowych wyzwań, koniecznie musicie poznać Moon Jurnal. To niesamowicie piękny dziennik stworzony po to, by przywrócić na prawidłowe tory nasz zegar biologiczny, rozstrojony przez rozpędzony technologicznie świat. 

Dzięki Moon Jurnal dowiecie się jakie znaczenie w kulturze ma księżyc, jak jego poszczególne fazy wpływają na styl i kondycję naszego życia. Całość podzielona jest na 12 części zgodnych ze znakami zodiaku. W każdej z nich znajduje się niewypełniony kalendarz na 30 dni, który uzupełniamy fazami księżyca; informacje o tym, jak konkretna faza księżyca odbija się w naszym życiu, jakie działania i rytuały warto wtedy podjąć oraz miejsce na notatki. 


Obojętnie, czy podejdziemy do treści tej książki-dziennika bardzo serio, czy potraktujemy ją z przymrużeniem oka, z pewnością samo obcowanie z nią sprawi nam wielką przyjemność. Jest ona bowiem wydana tak przepięknie i z taką dbałością o szczegóły, że mam ochotę cały czas brać ją do ręki. Traktuję ją bardziej jako ciekawostkę niż poradnik, ale zadziwiająco wiele spraw opisanych w Moon Jurnal ma odzwierciedlenie w moim życiu. Chyba jednak ten księżyc ma moc. ;)

WYDAWNICTWO: Znak/ Między Słowami
ROK  WYDANIA:  2018
LICZBA STRON: 191

Dziennik warto kupić teraz, na początku roku, gdyż rozpoczynającym go znakiem zodiaku jest Baran, którego sezon przypada na dni od 21 marca do 19 kwietnia. :)



Pozdrawiam
Kasia J.

wtorek, 23 stycznia 2018

PROSTOTA. SIŁA CODZIENNYCH RYTUAŁÓW, Brooke McAlary



Czy myśleliście kiedyś o tym, by się zatrzymać? Wycofać się choć na chwilę z tego pędu, pogoni niewiadomo za czym? Dzisiejszy świat niemal nakazuje nam bycie perfekcyjnym, wymaga żebyśmy ze wszystkim radzili sobie idealnie, łączyli pracę zawodową z obowiązkami domowymi i jeszcze znaleźli w tym wszystkim czas na relaks, własny rozwój i hobby. Instagram zasypuje nas zdjęciami wyidealizowanego świata, który przecież tak naprawdę nie istnieje, a Internet dostarcza nam wciąż nowych informacji i bodźców. To ogromna machina w której uczestniczymy i z której niezwykle trudno jest się wyrwać…


Brooke McAlary w swojej małej, zgrabnej książeczce daje nam przepis na prostsze życie. Nie lubię poradników, ale jej zalecenia przeczytałam z czystą przyjemnością. Zasady oparte na rytmach i rytuałach zdecydowanie do mnie przemawiają, tym bardziej, że podparte są przykładem życia autorki. To kilka prostych w realizacji kroków, które mogą sprawić, że codzienne sprawy staną się łatwiejsze w organizacji. Dzięki nim  można nauczyć się doceniać małe przyjemności, odnaleźć radość w zwykłych czynnościach. Z pewnością nie od razu wprowadzę je wszystkie w życie, ale dały mi one do myślenia i sprawiły, że codziennie spędzam kilka chwil tylko sama ze sobą i swoimi myślami i staram się doceniać, że mam za co być wdzięczna losowi. :)

WYDAWNICTWO:  Wydawnictwo Literackie
ROK  WYDANIA:  2018
LICZBA STRON: 100
TYTUŁ ORYGINALNY: Destination Simple: Everyday Rituals for a Slower Life 


Pozdrawiam
Kasia J.

piątek, 19 stycznia 2018

KOBIETA W OKNIE, A.J. Finn - recenzja przedpremierowa



Zima nastraja mnie dość kryminalnie. ;) Siedząc pod cieplutkim kocem, gdy za oknem szaleje śnieżyca, całkiem przyjemnie jest poczytać o jakiejś mrocznej zbrodni, a jeszcze lepiej, gdy to wszystko osnute jest wokół psychologicznych klimatów. Jestem typem czytelnika, który lubi dać się zaskoczyć i nieprzewidziane zakończenia thrillerów zazwyczaj wprawiają mnie w miłe osłupienie. Tak też było i w przypadku Kobiety w oknie, z którą od początku wiązałam wielkie nadzieje na przyjemny dreszczyk emocji. 

Anna Fox, główna bohaterka książki A.J. Finn jest psychologiem dziecięcym i od kilku miesięcy cierpi na agorafobię. Nie wychodzi z domu, wszystkie sprawy załatwia przez Internet lub telefon,  a dla zabicia czasu obserwuje swoich sąsiadów. Gdy do domu naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina, Anna jest nimi zafascynowana. Cały czas zagląda w ich okna i przez przypadek dostrzega coś, czego nie powinna była widzieć. Jednak, czy to wydarzyło się naprawdę? A może to tylko wynik pomieszania alkoholu z lekami? Czy ktoś uwierzy Annie w to co widziała i jaka tajemnica skrywa się za jej agorafobią? Na te i inne pytania odnajdziecie odpowiedź w powieści, dając się porwać jej nieco psychodelicznemu klimatowi. 


A.J. Finn stworzyła naprawdę ciekawą i zaskakującą historię. Nie odnajdziecie tu jednak szybkich zwrotów akcji. Przez większość czasu wydarzenia rozgrywają się dość leniwie, budując nastrój poprzez małe, wydawać by się mogło, nic nieznaczące szczegóły. Czujemy jak atmosfera się zagęszcza, staje się niemal lepka od niedopowiedzeń, by na koniec wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Autorka wodzi swoich czytelników za nos i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Ja nie była w stanie przewidzieć zakończenia tej historii. Ciekawa jestem, czy wam się to uda. ;)

MOJA OCENA:  7/10


WYDAWNICTWO:  W.A.B.
DATA  WYDANIA: 2 lutego 2018r.
LICZBA STRON: 413
TYTUŁ ORYGINALNY: The Women in the Window


Pozdrawiam
Kasia J.

sobota, 6 stycznia 2018

CZŁOWIEK, KTÓRY WIDZIAŁ WIĘCEJ, Eric-Emmanuel Schmitt



Eric-Emmanuel Schmitt to według mnie pisarz z kategorii tych nieoczywistych. Jego książki wymagają nieco więcej skupienia, zmuszają do refleksji i nie pozwalają pozostać obojętnym. Człowiek, który widział więcej porusza trudny i kontrowersyjny temat wiary i odpowiedzialności Boga za zło istniejące w świecie. Jestem szalona, że zabrałam się za taką lekturę tuż przed Świętami, ale taka chwila zadumy chyba dobrze mi zrobiła. ;)

Głównym bohaterem najnowszej książki Ericka-Emmanuela Schmitta jest Augustin. Odbywa on właśnie staż w redakcji gazety, gdy jest świadkiem ataku terrorystycznego. Augustin, jak dotąd niczego w życiu nie osiągnął, za swoją pracę nie otrzymuje wynagrodzenia i jest bezdomny, ale ma też szczególny dar – widzi zmarłych. To w połączeniu z filozoficzną naturą przysparza mu wielu kłopotów. Otrzymuje on zlecenie, by przeprowadzić wywiad z Bogiem i wypytać Go o dręczące ludzkość tematy. Religie, dobro i zło przeplatają się ze sobą, a odpowiedzi wcale nie rozwiązują wątpliwości…

 
Nie da się ukryć, że Człowiek, który widział więcej, to książka która uwiera. Jest w niej coś mrocznego i brudnego, co sprawia, że ma się ochotę ją odłożyć, a jednocześnie jest na tyle ciekawa i wciągająca, że się to nie udaje. Bóg nie jest tu sprawiedliwy i miłosierny, jest raczej rządny władzy i momentami skarykaturyzowany. Nie wiem, czy mi się to podobało, choć muszę przyznać, że nie żałuję czasu, który spędziłam z tą lekturą. Czasami warto odłożyć na chwilę przyjemne, lekkie powieści, by wzbudzić w sobie głębsze refleksje i poznać całkiem odmienny punkt widzenia na niektóre sprawy. 

MOJA OCENA:  7/10

WYDAWNICTWO:  Znak Litera Nova
ROK  WYDANIA: 2017
LICZBA STRON: 365
TYTUŁ ORYGINALNY: L’homme qui voyait á travers les visages



Pozdrawiam
Kasia J.