Współpraca recenzencka

niedziela, 19 kwietnia 2015

WPADKI I WYPADKI JOSEPHINE F., Mazarine Pingeot



Po sukcesie historii o Bridget Jones, jak grzyby po deszczu powstają książki utrzymane w zbliżonym klimacie i oparte na podobnym pomyśle fabularnym. Książka Mazarine Pingeot idealnie wpisuje się w ten trend, przenosząc swą bohaterkę we francuskie realia. 

Josephine ma 37 lat, jest autorką książek dla młodzieży i wykładowcą filozofii. Ma dwóch uroczych synków i jednego denerwującego eksmęża. Zdecydowanie nie cierpi na nadmiar gotówki, więc wizja zerwania kontraktu w wydawnictwie nie wydaje się zbyt różowa. Jest jednak bardzo prawdopodobna, bo Josephine jakoś nie może dogadać się ze swoim nowym szefem, co jednak nie przeszkadza jej skrycie o nim marzyć. ;)

Książka Mazarine Pingeot z założenia miała być zwariowaną, autoironiczną komedią. Mam z nią jednak pewien problem… ja w ogóle się nie śmiałam… I nie wynika to z pewnością z mojego braku poczucia humoru, ale może raczej z kreacji samej bohaterki. Zachowanie Josephine, jak i ona sama, może  momentami  są zabawne, ale to poczucie znacznie przyćmiewa irytacja. Ta bohaterka mnie po prostu denerwowała, a że dodatkowo jest narratorką, całość naprawdę nie okazała się zbyt przyjemna. Nudził mnie jej rozwlekły, bardzo dygresyjny styl wypowiedzi. Sprawiał on, ze książka wydaje się być tak naprawdę o niczym, jest przegadana, a wydarzenia gubią się gdzieś w morzu refleksji Josephine. 

Jest mi bardzo przykro, że książka mnie nie zachwyciła, a wręcz rozczarowała. Może ja po prostu nie umiem zrozumieć poczucia humoru autorki;)) Albo to nie był dobry moment na tego typu lekturę.;) Książka ma jednak jedną, podstawową zaletę – jest ślicznie i niezwykle starannie wydana. :)

MOJA OCENA :  5/10

·         TYTUŁ ORYGINALNY : Les invasions quotidiennes
·         WYDAWNICTWO : Wydawnictwo Literackie
·         ROK WYDANIA : 2015
·         LICZBA STRON : 238
·         KOMU POLECAM : Jeśli  lubicie książki w stylu Bridget Jones, nie boicie się irytujących bohaterek i nie zależy wam na wartkiej akcji – książka przypadnie wam do gustu;).

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Kasia J.

28 komentarzy:

  1. Rozumiem ten ból, gdy nie potrafię wczuć się w poczucie humoru autora, które dla mnie wcale nie jest zabawne. Od razu traci się taką radość z czytania... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, więcej męczenia się niż przyjemności;)

      Usuń
  2. Lubię "Bridget Jones", ale szczerze mówiąc, ostatnie czego szukam w lekturze to irytującej bohaterki. Obawiam się, że skoro ciebie Josephine denerwowała, ze mną byłoby podobnie. :) Dlatego odpuszczam sobie ten tytuł, no chyba, że kiedyś zobaczę go w bibliotece. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kiedyś wpadniesz na tę książkę, to przeczytaj, tak z ciekawości;))

      Usuń
  3. Okładka fajna, czerwień działa na wyobraźnię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka, to zdecydowanie najlepszy element tej książki;))

      Usuń
  4. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, zwłaszcza że recenzje jakie czytałam na jej temat wcale nie są pochlebne.

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam się szczerze, że pierwszy raz o niej słyszę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ci szczerze powiem, że nic nie straciłaś;)

      Usuń
  6. Ehh, nie znoszę tego uczucia, gdy autor sili się na żarty, które bardziej wkurzają niż śmieszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też;) Musiałam szybko pocieszyć się jakąś dobrą książką:)

      Usuń
  7. Szkoda, że książka jest przegadana. Ładne wydanie to nie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ładne opakowanie nie załatwia wszystkiego:)

      Usuń
  8. Tak, też zaczęłam ją czytać i nie dobrnęłam nawet do połowy. Język jest sztuczny, a fabuła wymuszona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, ulżyło mi, bo już myślałam, że to ja jestem jakaś dziwna;))

      Usuń
  9. Jakaś plaga chyba panuje w blogosferze, bo gdzie nie spojrzę, to widzę zmiany szablonu, nagłówka itp :)
    Odnośnie książki, odpuszczę ją sobie skoro taka przeciętna i niedopracowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba taka atmosfera wiosennych porządków;) Ja narazie więcej zmian nie planuję:)
      A książka jest w sumie przeciętna, więc nie namawiam cię do niej;)

      Usuń
  10. Może w przyszłości sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, może akurat tobie przypadnie do gustu;)

      Usuń
  11. Książki z Bridget Jones uwielbiam, ale Josephine F. mnie nie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, chciałam zaprosić Cię do wzięcia udziału w książkowym rozdaniu organizowanym u mnie na blogu. Do wygrania: "Gra o tron" George'a Martina, "Love, Rosie" Cecelii Ahern oraz "Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn. :)

    http://www.zapisanemarginesy.pl/2015/04/ksiazkowe-rozdanie-edycja-pierwsza.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam, nosa i nie dałam się skusić. Nie przepadam za takimi pozycjami i mimo, że cenię Wydawnictwo Literackie za docieranie do różnego rodzaju odbiorców nie podjęłam się recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że to będzie lekka, zabawna książka, ale okazało się inaczej niestety.

      Usuń
  14. Pani Kasiu, niezależnie od oceny książki, warto chyba w stopce obok ilości stron i oryginalnego tytułu, wymienić... tłumacza?:) Pozdrawiam, PŁ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten element już dodaję do swoich recenzji, ale nie jestem w stanie uzupełniać tych archiwalnych, mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone;)

      Usuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)