Współpraca recenzencka

sobota, 18 kwietnia 2015

ENGLISH MATTERS, 51/2015



Mam dziwne wrażenie, że z każdym przeczytanym przeze mnie numerem tego magazynu, artykuły w nim zawarte, pisane są prostszym językiem. Albo to mój angielski wzbija się właśnie na wyżyny swych możliwości;) Hmm… Narazie nie umiem jeszcze rozstrzygnąć tej kwestii, przedstawię więc wam najciekawsze, w mojej ocenie, teksty w najnowszym wydaniu English Matters:).

Jeszcze kilka lat temu myślałam, że moje życie skieruje się w mniej humanistyczną stronę;) W szkole uwielbiałam biologię i to właśnie do matury z tego przedmiotu przygotowywałam się najwięcej. Jakiś sentyment do medycznych aspektów nadal mi pozostał, bo moja praca też jest luźno powiązana z tym tematem. Dlatego też artykuł na temat krwi ( It’s in Your Blood) od razu przeciągnął moją uwagę. I niby nie było tam nic odkrywczego z merytorycznego punktu widzenia, ale czytanie o tym wszystkim po angielsku, odkrywanie nowych słówek, było niezwykłą przyjemnością:). 

Bardzo ciekawy okazał się także wywiad z Klarą Keler (Klara Keler – A Project on the Body) , która, w największym skrócie – fotografuje nagich ludzi z artykułami spożywczymi. Brzmi dziwnie?;) Może trochę, ale jej akcja przynosi wiele korzyści.:)

Niezwykłą skarbnicą wiedzy na temat tzw. Wojny Dwóch Róż okazał się artykuł Rosy Bloodshed – the Wars of the Roses. Nie należy on do najprostszych, bo naszpikowany jest trudnymi słówkami, ale naprawdę warto go poznać, bo motyw tych średniowiecznych wojen często pojawia się w literaturze. 


No i na koniec wisienka na torcie, czyli tekst o Londynie  - London for Beginners:). Dzięki English Matters odbyłam niezwykle nostalgiczną wycieczkę po tym mieście, odwiedzając wszystkie najbardziej charakterystyczne miejsca. Nawet prawie poczułam specyficzną atmosferę Londynu;) Aż zapragnęłam odwiedzić go znowu:).

Za możliwość zapoznania się z magazynem dziękuję Colorful Media

Kasia J.

14 komentarzy:

  1. Wygląda na to, że Twój język jest coraz lepszy ;) To dobrze, że czerpiesz z lektury tak wiele przyjemności.
    Co do bloga i nagłówka (ten jest bardzo ładny), nie bój się zmian, wystarczy trochę odwagi i można poczuć nowy wiatr w żaglach ;) Mirabelki muszą zostać, to Twój znak rozpoznawczy. Jednak zawsze mozesz poszukać wyglądu, w którym będą dominującym elementem. A jak zostawisz tak jak jest, też będzie dobrze. Masz charakterystycznego bloga i pewnie wszyscy go kojarzą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie sobie wmawiam, że mój angielski jest coraz lepszy;))
      Mi się ten nagłówek podoba znacznie bardziej niż stary i na pewno zagości tu na dłużej. A zmiany chyba muszę wprowadzać spontanicznie, wtedy nie mam czasu na zbytnie analizowanie i strach;)Na maj szykuję fanpage:)) Jeśli oczywiście uda mi się dodać odnośnik w bocznym pasku, narazie to rozgryzam;)

      Usuń
  2. Moim zdaniem "The wars of the roses" to najciekawszy artykuł w tym wydaniu i tak jak powiedziałaś, warto poświęcić mu więcej uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość częsty motyw w literaturze, zwłaszcza klasycznej, więc warto wiedzieć o nim co nieco;)

      Usuń
  3. Cięgle sobie obiecuję, że zapoznam się z English Matters, ale zawsze wyskoczy mi coś innego... No cóż, może w końcu mi się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to takie połączenie przyjemnego z pożytecznym;)

      Usuń
  4. Kiedyś regularnie czytałam English Matters, ale ostatnio jakoś nie było okazji. Szkoda, bo ten numer wydaje się bardzo interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie jeden z lepszych numerów, może jeszcze uda ci się go dostać w Empiku:)

      Usuń
  5. To był kolejny, interesujący numer. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też się wydaje, że w tym numerze angielski był jeszcze łatwiejszy, ale to prawda, że Twój język też na pewno się rozwija:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może nam się wydaje, że język jest łatwiejszy, bo robimy się takie mądre?;)) No cóż, praktyka czyni mistrza;)

      Usuń
  7. Chcę ten numer! Bo Wojna Dwóch Róż! Jestem wielką fanką historii Wielkiej Brytanii, fascynuję się tym odkąd sięgam pamięcią, także każdy nowy materiał do poznania, będzie dla mnie idealny. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wiem, czy z tego artykułu dowiedziałabyś się czegoś nowego, bo skoro fascynujesz się historią Wielkiej Brytanii, to możliwe, że już to wszystko wiesz;) Bo to wiedza raczej popularnonaukowa, ale bardzo przystępna i w ciekawej formie, uzupełniona cytatami, więc tak czy inaczej polecam:))

      Usuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)