Współpraca recenzencka

środa, 29 kwietnia 2015

CZTERY RUBINY, Magdalena Ludwiczak - przedpremierowo :)



Sagi rodzinne, których tłem są wydarzenia historyczne zawsze wzbudzają moją ciekawość. Dlatego nikogo zapewne nie zdziwi, że skusiłam się na książkę, która nęci intrygującym opisem. Debiut Magdaleny Ludwiczak to pokoleniowa historia, w której kierunek wyznacza broszka z czterema rubinami. 

Młodziutka hrabianka Irena Ostrowska mimo tego, że zakochana jest do szaleństwa w Janie, przyjmuje oświadczyny weterynarza Kazimierza. Jak to często w życiu bywa, wygrały względy materialne, bowiem Janek był tylko biednym urzędnikiem pocztowym. Irena przez całe życie będzie się zmagać  z piętnem swojej decyzji. 

Poznajemy też losy jej córki Grażyny oraz wnuczki Adrianny. Ich historie przeplatają się ze sobą tworząc barwny kolaż inkrustowany złotem i drogimi kamieniami. Wszystko, co zaczęło się w przeszłości ma swój rezultat w teraźniejszości, a decyzje przodków często wpływają na losy ich potomków.

Książka Magdaleny Ludwiczak mogła mnie oczarować, bo idealnie wpisuje się w moje czytelnicze klimaty. Mogła ale… czuję po niej wielki niedosyt. Powieść ma ogromny potencjał, który według mnie nie został wykorzystany. Początek, mimo że zaciekawia i intryguje, jest zdecydowanie najsłabszy. Przeszłość i współczesność mieszają się ze sobą wprowadzając do narracji straszny chaos. Kilka razy tak się pogubiłam kto jest kim i w jakim roku aktualnie się znajdujemy, że musiałam cofać się o kilka stron. Język jest prosty i z reguły bardzo zgrabny, ale wkradła się do niego pewna niechlujność. Tekst, który czytałam był jeszcze przed korektą, więc nie czepiam się szczegółów, ale dziwi mnie pewien zabieg - przechodzenie z narracji pierwszoosobowej w trzecioosobową  i to w jednym akapicie. Z czymś takim się jeszcze nie spotkałam… Bohaterki, mimo że pochodzą z różnych pokoleń są do siebie bardzo podobne. Rozumiem, że są rodziną, ale zabrakło mi w nich rysu indywidualności. 

Koniec zdecydowanie uratował tę książkę. Jakoś tak się wszystko wygładziło, chaos w planach czasowych już tak nie drażnił, a ja zżyłam się z bohaterkami. Historia opisana w Czterech rubinach okazała się naprawdę wciągającą opowieścią. Obawiam się tylko, że za jakiś czas całkowicie nie będę jej pamiętać…

MOJA OCENA :  6/10

·         WYDAWNICTWO : Novae Res
·         DATA WYDANIA : ???  (2015r.)
·         LICZBA STRON : 250
·      KOMU POLECAM : Osobom lubiącym opowieści o miłości wplecione w historie wielu pokoleń.

Za możliwość przedpremierowego zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu Novae Res. 


Książkę dodaję do wyzwań: 

Kasia J.

30 komentarzy:

  1. Mirabelkowa biblioteczka ma nowy nagłówek :)
    Książka mnie nie zainteresowała tym razem, ale okładka całkiem ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu się doczekałam tego nagłówka:))
      A książka ma taką klimatyczną okładkę, pasującą do treści:)

      Usuń
  2. Zastanowię się jeszcze, na razie nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale gdybyś kiedyś na nią trafiła, to warto dać jej szansę:)

      Usuń
  3. Książka nie zaintrygowała mnie tak, jakby mogła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba taki problem z tą książką, że ma niewykorzystany potencjał.

      Usuń
  4. Lubię sagi rodzinne, choć w niektórych przypadkach nieco przeraża mnie perspektywa tła historycznego. Póki co chyba powieści Nory Roberts rozkochały mnie pod tym względem, ale jak znajdę chwilę wolnego czasu to spróbuję się zapoznać także z innymi autorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj to tło historyczne jest znikome, ale jest;) Ja akurat wolę, gdy jest wyraźniej nakreślone. A Nora Roberts w tym gatunku jest naprawdę dobra:)

      Usuń
  5. Może nie jest to najlepsza saga, ale jakoś tak przyciąga dla samej sagi i historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wad, naprawdę warto poznać tę historię:)

      Usuń
  6. Na razie tytuł sobie zapisuję na później :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia ciekawa, ale... na razie nie jestem przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może ci się spodoba:) Wady nie są aż tak poważne, by skreślać tę książkę.

      Usuń
  8. Tę sobie odpuszczę raczej na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie sagi mogę brać w ciemno i to nie raz by mnie zgubiło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo;) Tę mimo wszystko warto poznać.

      Usuń
  10. Bardzo lubię sagi rodzinne. Dobrze, że zakończenie uratowało książkę. Może zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że książka ma wady, to jednak warto po nią sięgnąć:) Historia jest bardzo ciekawa.

      Usuń
  11. Szukać nie będę, jak się 'napatoczy' w bibliotece to czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na nią trafisz, to przeczytaj, bo możliwe, że ostateczna wersja będzie dużo lepsza (ja czytałam przed korektą) :)

      Usuń
  12. Tak myślę że mimo wszystko może się kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, bo historia jest naprawdę ciekawa:)

      Usuń
  13. Szkoda, że autorka nie wykorzystała całego potencjału na książkę.
    Też lubię sagi, ale jeśli mam się gubić w treści, to książka wiele traci i czytelnik nie ma takiej przyjemności z jej lektury.
    Może korektor uratował książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też liczę na to, że korekta coś tu jeszcze pomoże:) Mimo wszystko książkę warto poznać:)

      Usuń
  14. Oj, nie, nie. Ja podziękuję. Lubię gry współczesność miesza się z przeszłością, ale takie zabiegi trzeba umieć wykonywać. I jeśli nie mam pewności czy jakiś autor posiada tą umiejętność, a tu widzę, że jest z tym ciężko, to po prostu rezygnuję. Poza tym, to zmienianie narracji... Spotkałam się już parę razy z takim elementem, z tego co pamiętam w młodzieżowej powieści PR - "Wizje" takie coś występowało i strasznie działało mi to na nerwy. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że korektor jeszcze coś zrobił z tą narracją. Książka ma wady, ale czytałam już dużo gorsze debiuty;)

      Usuń
  15. Jak wiesz sagi lubię coraz bardziej, ale na tę się nie skuszę. Tym bardziej, że Ty, jako znawczyni znalazłaś sporo zgrzytów. Trudno doścignąć Jax ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak , zdecydowanie;) Jej debiut był idealny. Tutaj znalazłam kilka minusów, książki nie skreślałabym jednak tak od razu;)

      Usuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)