Współpraca recenzencka

czwartek, 4 lutego 2016

DOTRZYMANA OBIETNICA, Jill Anderson




Prawdziwa miłość powinna wznieść się ponad nasz naturalny i zdrowy egoizm. Ona nie kieruje się żadną logiką, nie zna ludzkich zasad. Dla ukochanej osoby jesteśmy w stanie zrobić wszystko… Ale, czy potrafilibyśmy pozwolić jej odejść?  

Mąż Jill Anderson od lat zmagał się z chorobą określaną jako zespół ustawicznego zmęczenia. Dotykały go różne dolegliwości, powodując masę niewyobrażalnego cierpienia. Jill zawsze była przy nim… Wtedy,  gdy odwróciła się od niego rodzina, gdy był tak obolały, że nie mógł już unieść rąk do góry, a także wtedy, gdy kolejny raz próbował się zabić. Paul nie chciał już żyć, bo życie oznaczało dla niego pasmo niekończącego się cierpienia. Gdy podjął kolejną samobójczą próbę, Jill nie zareagowała. Została oskarżona o pomoc w jego śmierci, o zabójstwo własnego męża… Odebrano jej paszport, przesłuchiwano niezliczoną ilość razy, aż w końcu zapadł wyrok...

Historia Jill jest prawdziwa, choć wydaje się tak bardzo literacka. Do tej pory nie jestem w stanie zdecydować, czy jej zachowanie było aktem poświęcenia i miłości, czy okrucieństwa. Książka dość przewrotnie, od samego początku ukazuje całą fabułę, by w dalszej części skupić się głównie na emocjach. Autentyczne stenogramy z przesłuchań Jill przeplatają się z jej wspomnieniami chwil spędzonych z mężem. Są jak migawki pięknych obrazów wyrytych głęboko w jej sercu. 

Sama do końca nie wiem, jak traktować tę książkę, bardzo ciężko ją ocenić. Być może Jill Anderson napisała ją, by przetłumaczyć sobie samej, że nie jest winna, by pozbyć się wyrzutów sumienia, które niewątpliwie ją dręczyły. Może ta książka ma ukazywać, że prawdziwa miłość, jest w stanie znieść wszystko, że dla ukochanej osoby można poświęcić nawet życie. Z pewnością jest cichym hołdem, dla wszystkich tych, którzy zmagają się każdego dnia z chorobą swoich bliskich, którzy ich wspierają, pielęgnują i dają siłę do życia, ale też szansę na spokojne, godne odejście…

MOJA OCENA:  7/10


·         TYTUŁ ORYGINALNY: Unbroken Trust
·         TŁUMACZENIE: Arkadiusz Nakoniecznik
·         WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
·         LICZBA STRON: 428
·         DATA WYDANIA: 21.01.2016r.
·         KOMU POLECAM: Wielbicielkom książek z serii Kobiety to czytają!, historii pełnych emocji, nieoczywistych i potrafiących namieszać w głowie. 


Za możliwość poznania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Kasia J.

20 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie książki! Dużo emocji - to lubię :) / M.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie ma tu szybkiej akcji, ale emocji nie brakuje. Polecam :)

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że ta książka jest dla mnie. Muszę ją przeczytać. ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Nie jest to prosty temat, ale warto się z nim zmierzyć.

      Usuń
  3. Kurczę, uwielbiam tego typu książki! A przewrotnie tak dawno po nic podobnego nie sięgnęłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, jak najbardziej ci tę książkę polecam. :)

      Usuń
  4. Czytałam i podziwiam Jill, o czym pisałam w swojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam na początku do niej nieco mieszane uczucia, ale masz rację, należy jej się uznanie i podziw.

      Usuń
  5. O książce już słyszałam i na pewno będę chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem gdzieś tak w połowie tej książki i jak na razie trudno mi się o niej wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na twoją recenzję. :)

      Usuń
  7. Książka leży na półce i w wolnym czasie zamierzam zabrać się za jej czytanie. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to lekka książka, ale na pewno warto ją poznać. :)

      Usuń
  8. Nie jest to łatwa lektura, ale wzbudza wiele emocji. Mnie bardzo poruszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to bardzo angażująca emocjonalnie lektura.

      Usuń
  9. Czytalam i podobała mi się, chociaż trochę zabrakło mi opisania tej obietnicy, którą sugerował tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie tak, bardziej było o jej dotrzymaniu, niż o samej obietnicy. ;)

      Usuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)