Współpraca recenzencka

poniedziałek, 25 lipca 2016

LISTY Z DZIESIĄTEJ WSI, Agnieszka Olszanowska



Rzadko kiedy dzieje się tak, że opis jakiejś książki tak mnie zauroczy, że odłożę na bok wszystkie plany czytelnicze i skupię się tylko na lekturze tego tytułu. Tak właśnie było z Listami z dziesiątej wsi. Zresztą zobaczcie sami, czy to nie brzmi kusząco: 

Beata, porzucona przez męża, zostaje sama z synami – bez pracy i środków do życia. Ta sytuacja zmusza ją do powrotu do rodzinnego domu w Zwierzyńcu.
Zwierzyniec był przed laty piękną polską wsią. Teraz znikają drzewa, sady, kwiaty, ogrody zmieniają się w plantację kukurydzy. Beata buntuje się, pragnie zachować choć cząstkę minionego świata. Dostaje pracę u syna zarządcy dawnego dworu, właściciela Starego Parku, i razem z nim przywraca świetność temu miejscu. Pewnego dnia na strychu znajduje pakiet pożółkłych listów. Dzięki nim poznaje dramatyczną historię życia swojej babki, która nieszczęśliwie wydana za mąż, trwała wiernie u boku niekochanego mężczyzny - jej wsparciem przez całe życie był wymiana listów z tajemniczym Stachem. Beata poznaje wstrząsające rodzinne wydarzenia i stopniowo z zagubionej kobiety przeistacza się w świadomą swej siły Beatę ze Zwierzyńca. *

Historia, którą stworzyła Agnieszka Olszanowska ujmuje swoją prostotą i taką niespotykaną nostalgią zabarwioną nie tyle smutkiem, co brakiem nadziei na lepsze jutro. Beata, z kobiety której zawalił się cały świat, powoli jednak przeistacza się w kogoś, kto ma świadomość swojej wartości. Mozolnie buduje swoją rzeczywistość od nowa. Jest w tym niezwykle prawdziwa, realna, bo nie jest kryształowa. Upada, ale podnosi się i mimo tego, że nad całą tą powieścią unosi się smutek, czuć powiew optymizmu. 

Kobiety w tej książce nie mają łatwo. Muszą poświęcać własne dobro dla szczęścia innych, ciężko pracują, a jednak nie żyją w luksusach. Mężczyźni nie są rycerzami na białych koniach, którzy przybywają by je wyzwolić. Wręcz przeciwnie, gdy pojawiają się w ich życiu, zsyłają na nie jeszcze więcej cierpienia. Ale kobiety u Agnieszki Olszanowskiej nigdy się nie poddają, walczą do końca i to tworzy ich wewnętrzną siłę, która pozwala im przetrwać i szukać ulotnego szczęścia, gdzieś tam, na dziesiątej wsi. 

Największym zaskoczeniem w tej książce było dla mnie jej zakończenie. Ta powieść jest naprawdę dobra, ale nawet gdyby była słaba, to dla takiego nieoczekiwanego końca warto byłoby ją przeczytać. Cały czas układam w głowie różne scenariusze, ale żaden z nich nie wydaje się odpowiedni. Mam nadzieję, ze Pani Agnieszka stworzy kiedyś kontynuację tej historii. 

MOJA OCENA: 7/10

·         WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
·         LICZBA STRON: 296
·         DATA WYDANIA: lipiec 2016
·  KOMU POLECAM: Wszystkim, którzy mają ochotę na nieprzewidywalną, nostalgiczną historię.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

*opis  i zdjęcie pochodzą ze strony wydawnictwa
Kasia J.

11 komentarzy:

  1. Udało Ci się mnie zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie skończyłam czytać i... to zakończenie mnie ścięło z nóg!
    Ciekawe co sobie pomyślałaś... ja, o ile do warkocza miałabym jakieś wyjaśnienie to do reszty?!
    U mnie recenzja jutro, widzę że troszkę inaczej odebrałyśmy książkę. Ty zwróciłaś głównie uwagę na losy kobiet, a ja na odnajdywaniu sił i wiary w lepsze jutro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zakończenie całkowicie skołowało. ;)Nie spodziewałam się czegoś takiego, a ten warkocz...zrobiło się przerażająco. ;)

      Usuń
  3. Przede mną przeczytała ją moja mama, która także wspomniała o zakończeniu że jest to najlepsza część powieści. Wkrótce mam zamiar sie za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj :) To naprawdę dobra książka :)

      Usuń
  4. Mam od wydawcy i chyba jutro zacznę, tym bardziej, skoro polecasz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że też ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Sam opis przywodzi mi na myśl niezwykle schematyczną historię, jakich wiele na rynku wydawniczym. Jednak intrygujesz mnie tym zaskakującym finałem, więc chociażby tylko dla niego - dam się skusić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia tylko z pozoru jest schematyczna, gwarantuję, że cię zaskoczy. :)

      Usuń
  6. Pisałam to już u siebie, ale powtórzę - książka ta ma akcję umiejscowioną w moich okolicach :) nawet takie pola kukurydzy mam dookoła :)
    Bardzo mi się podobało, mimo kilku mankamentów.

    OdpowiedzUsuń

Jestem niezmiernie wdzięczna, że zechcieliście tu zajrzeć i zostawić po sobie komentarz:)